Прэзыдэнт Румыніі Траян Басэску стварыў спэцыяльную навуковую камісію па ацэнцы 50 гадоў панаваньня камуністычнага рэжыму. Яе даклад будзе першым такім у Цэнтральнай Эўропе. Узначаліў камісію вядомы гісторык, прафэсар Уладзімер Тысманяну, а ў склад камісіі ўвайшлі былы дысыдэнт Тыку Думітрэску, мітрапаліт Нікалае Карняну ды іншыя.

Po 16 latach od upadku komunizmu, który w Rumunii należał do najbardziej brutalnych w całym bloku sowieckim, prezydent Traian Basescu chce rozprawić się z przeszłością kraju. Na przekór dosięgającym go oskarżeniom o współpracę z komunistyczną bezpieką Securitate, powołał komisję, która zbada 50 lat rumuńskiego reżimu komunistycznego.

- Czekam na surowy i dokładny raport, który umożliwi mi oficjalne potępienie epoki komunizmu - mówi prezydent Basescu.

System zniszczył Rumunię

- Z naszego raportu dzisiejsi pięciolatkowie, gdy dorosną, dowiedzą się, ilu ludzi wspomagało reżim, ilu siedziało w więzieniach, jakie straty poniosła gospodarka, kim byli ludzie, którzy wtedy rządzili, kto tworzył politbiuro i kto kierował Securitate od jej powstania w 1948 r. aż do rewolucji 1989 r. - mówi "Gazecie" prof. Vladimir Tismaneanu, znany politolog i badacz komunizmu, który kieruje pracami komisji.

Kolejne rozdziały raportu będą poświęcone partii komunistycznej, Securitate, represjom, propagandzie, destrukcji gospodarki, organizacjom masowym, jak związki zawodowe, represjom wobec mniejszości narodowych, armii i policji oraz polityce zagranicznej i podległości wobec ZSRR.

Komunizm nastał w Rumunii w 1947 r. po obaleniu króla Michała I, a upadł wraz z rewolucją 1989 r. i rozstrzelaniem dyktatora Nicolae Ceau escu oraz jego żony. W latach 1948-64, gdy w kraju panował największy terror, ofiarą rezimu padło ok. 200 tys. osób. Symbolem tego okrucieństwa stała się budowa 64 kilometrów kanału Dunaj-Morze Czarne, w trakcie której zginęło tysiące robotników z obozów pracy, w tym wielu więźniów politycznych.

Na prezydenckiej komisji fala rozliczeniowa się nie kończy. Parlamentarzyści kończą właśnie pracę nad ustawą dekomunizacyjną, która wprowadzi 10-letni zakaz sprawowania urzędów publicznych przez byłych dygnitarzy komunistycznych i współpracowników Securitate, oraz nowelizacją ustawy lustracyjnej, otwierającą dostęp do 1,3 mln teczek bezpieki.

Historycy i reżyserzy

Skład komisji nie budzi większych wątpliwości. Tworzą ją bowiem tuzy rumuńskiej nauki i szanowane osobistości życia publicznego, a nie politycy.

Szef komisji dostał wolną rękę w doborze współpracowników. - Zaprosiłem 21 osób: historyków, politologów, ale także reżyserów i literatów. Będzie nam pomagało dziesięciu ekspertów - mówi "Gazecie" prof. Tismaneanu.

W zespole są m.in. Constantin Ticu Dumitrescu, dawny więzień polityczny i główny twórca uchwalonej w 1999 r. ustawy lustracyjnej, oraz prawosławny metropolita Banatu Nicolae Corneanu, którego Rumunii bardzo cenią za to, że sam - jako jedyny z hierarchów kościelnych - przyznał się do współpracy z reżimem.

Pierwsze oficjalne posiedzenie komisji odbędzie się latem. Raport powinien trafić na biurko prezydenta jako oficjalny dokument rangi państwowej najdalej pod koniec roku.

W jaki sposób ludzie o różnych poglądach politycznych chcą uzgodnić raport końcowy? - Nie będziemy głosować, wszystkie decyzje będą zapadać w drodze konsensusu. Każdy członek zespołu będzie miał prawo do publicznego wyrażania swoich opinii. Jednak o postępach prac będziemy mówili jednym głosem - zapewnia prof. Tismaneanu.

gazeta.pl